Jego firma opisywana jest przez profesora Andrzeja Blikle jako jeden z przykładów turkusowej organizacji. Pomaga ludziom przejść na niezależną stronę życia. Pisze futurystyczne artykuły, w których snuje wizję przyszłości będącą jednocześnie jego celem życiowym. Cały czas poskramia swoje EGO i pokazuje jak praktykować turkus na codzień. Zapraszam Cię do przeczytania niezwykle interesującej rozmowy z niezwykle interesującym człowiekem, Maćkiem Borowiakiem.

Maćku, powiedz kilka słów o sobie, kim jesteś, co robisz?

M.B. Aktualnie jestem wspólnikiem w spółce Brewa, która zajmuje się budową odnawialnych źródeł energii. Z wykształcenia jestem europeistą a z zawodu marketingowcem i handlowcem. Wcześniej pracowałem w bankowości, później przeszedłem do IT a dokładnie do spółki zajmującej się SEO (pozycjonowaniem), przez 2 lata byłem współwłaścicielem firmy z branży aplikacji mobilnej, ale najbardziej wciągnęła mnie właśnie energetyka.

Mąż i ojciec dwójki dzieci, po godzinach biegam, wciągnęły mnie biegi górskie, ale ze względu na moje szkraby musiałem skrócić dystanse. W wolnych chwilach staram się czytać wszystko co związane z zarządzeniem, ludźmi, urbanistyką i energetyką. Myślę, że moje życie jest dość standardowe, ale generalnie je lubię.

Simon Sinek jest autorem tezy „start with why”, w myśl której należy mieć swój nadrzędny cel będący naszym życiowym kompasem. jakie jest Twoje życiowe, osobiste DLACZEGO?

M.B.Kilka dni temu na temat tej książki rozmawiałem z Radkiem Bartosikiem z firmy Mentax, który zresztą umie zadawać bardzo dobre pytania, to w jego ocenie ten tytuł powinien być tłumaczony „zaczynaj od pytania po co?“.  Nie wchodząc w szczegóły, pytanie „po co nas coś spotkało?” brzmi zupełnie inaczej niż „dlaczego nas coś spotkało?”

Nie wiem czy mam taki życiowy kompas, często się zastanawiam co jest dla mnie w życiu ważne, ale nie jestem pewny czy znam już konkretne odpowiedzi. Na początku ubiegłego roku (2018) spisałem kilkanaście różnych celów, dziś wiem, że jest tego za dużo i będę to zmieniał. Planuję zresztą na ten temat napisać artykuł.

Jeżeli chodzi o długoterminową wizję biznesowo, to jest nią budowa samowystarczalnych energetycznie i żywnościowo osiedli opartych o samozarządzanie. Więcej na ten temat napisałem w moim artykule „Czy turkusowe organizacje uratują świat“

Zależy mi również na udowodnieniu, że można budować zyskowne organizacje w oparciu o szacunek i zaufanie, bez kontroli, planów sprzedażowych itp. Mam na to nawet swoje hasło: „ludzie nie excel“. To już się powoli dzieje. W tym roku nasza sprzedaż wzrosła o 50%, mamy 100% zadowolonych klientów, jesteśmy jedyną firmą dwukrotnie wyróżnioną za najlepszą instalację fotowoltaiczną w Polsce (konkurs Froniusa) i co ciekawe, przez rok nikt w firmie nie był na L4. No chyba, że dzieci chorowały.

Marzę także by w przyszłości wprowadzić do szkół przedmiot „asertywna komunikacja“. Wspomniany wcześniej Radek Bartosik, bo z nim także chwilę na ten temat rozmawiałem, podszedł by do tej kwestii szerzej i wprowadził by do szkół przedmiot pt. „inteligencja emocjonalna“. Pomijając zakres, bez tej elementarnej wiedzy trudno będzie rozwijać idee turkusowych organizacji.

Cenię sobie również to, że jestem niezależny i codziennie widzę się z dziećmi, żoną. Stefan ma 6 lat a Helenka 4 i chcę być przy ich dorastaniu. Wiem, że za 7-8 lat już im nie będę tak potrzebny, żeby nie powiedzieć, że będę im zbędny 😉 i będę mógł wrócić do swoich pasji, czyli biegów górskich i triathlonu a także do intensywniejszego rozwijania biznesu i tego o czym wspominałem przed momentem.

Temat turkusowych organizacji stał się ostatnio bardzo modny. Jak myślisz, dlaczego?

M.B.Kolorem roku 2019 będzie koralowy. Dlaczego? Z tego samego powodu, dla którego w zeszłym roku był ultra fiolet, ktoś to wylansował. Mody przychodzą i odchodzą. Zobaczymy jak to będzie z turkusem. Nie będzie wielkim odkryciem, jak powiem, że temat wypromowała książka Frederica Laloux „Pracować Inaczej“, później profesor A.Blikle wznowił swoją kultową już książkę, „Doktryna jakości“, której lait motivem były organizacje turkusowe i tak to się zaczęło. Nawet jeżeli to jest moda, choć uważam, że nie do końca, to jest ona bardzo pożyteczna. Sądzę, że dzisiejsze pokolenie, dla którego mniej ważny jest stan konta, niż „life balance” i możliwość sprawstwa, będzie doceniać taką formę zarządzania organizacją i firmy będą się musiały do tego dostosować.

Jaka jest Twoja definicja turkusu?

M.B.Zaufanie, szacunek, asertywna komunikacja i ujarzmione ego.  

Dlaczego uważasz, że EGO jest przeszkodą dla turkusu?

M.B.Myślę, że to jest dość proste. Szef, właściciel, kierownik, ktokolwiek to by nie był, musi odrzucić swoje atrybuty władzy i się nią podzielić. Myślę, że wiesz dobrze, że łatwiej, a na pewno prościej się pewne rozwiązania narzuca, bez wcześniejszej dyskusji. Wydawane jest polecenie, które podwładny musi wykonać. Wielu przełożonych ma obawy o naruszenie swojego autorytetu, gdy przyznają się do niewiedzy, czy też zapytają się kogoś o zdanie, choć tak naprawdę dobry lider powinien zatrudniać tylko lepszych od siebie.

Generalnie, wiem także po sobie, że to nie jest łatwe. Jestem samcem alfa i wiem, że mam trudny charakter, czasem się „unoszę” choć wiem, że niekoniecznie mam rację i często to się kończy tym, że przepraszam jeszcze na tym samym spotkaniu 😉 Ważna jest świadomość pokory, która w turkusie jest bardzo potrzebna.  

Prowadzisz firmę, której profil działalności idealnie wpisuje się w turkusową wizję celu głębszego niż zysk. Powiedz, czym się zajmujecie?

M.B.Zajmujemy się OZE z naciskiem na energetykę prosumencką, czyli taką, w której jesteśmy konsumentami i producentami energii. Budujemy głównie instalacje fotowoltaiczne dla domów jednorodzinnych oraz MŚP, ale także instalujemy elektryczne ogrzewanie oraz stacje ładowania pojazdów elektrycznych.

Naszym mottem jest „Po niezależnej stronie życia“, bo wierzę a właściwie to jestem przekonany, że na naszych oczach dzieje się rewolucja energetyczna i za kilka lat każdy z nas będzie miał własną elektrownię słoneczną, samochód na prąd i magazyn energii, który w nocy będzie zasilał nasz dom.

Patrząc jak to wygląda dzisiaj, po ostatnich zmianach w akcyzie i opłatach stałych, klienci, którzy mają instalację fotowoltaiczną będą płacili za prąd w granicach 6-8 zł na miesiąc. Na dzień dzisiejszy taka instalacja zwraca się w 7-10 lat, czyli jest to nawet stopa zwrotu na poziomie 13% rocznie. Nie jestem pewien, czy można zaleźć podobną lub lepszą ofertę inwestycyjną na rynku, przy zachowaniu dość niskiego ryzyka?

W ramach kartki z kalendarza, to działamy od lutego 2015r., w tej chwili mamy 10 osób w biurze, 5 monterów na dachach i w tym roku podpisaliśmy 10 umów z autoryzowanymi partnerami, którzy działają w naszym imieniu głównie w zachodniej Polsce. Cały czas rekrutujemy i myślę, że ten zespół w tym roku mocno się rozbuduje.

Czy działacie w oparciu o turkusowe wartości?

M.B.Zakładając firmę, chcieliśmy, żeby było fajnie. Wiem, że brzmi to dość infantylnie, ale tak było. Pracowałem w różnych organizacjach zawsze zajmowałem się sprzedażą. Ciśnienie było ogromne i strasznie mnie irytowało „dobijanie miesiąca” by wykonać plany sprzedażowe i rozmowy, gdy to nie wychodziło. Pomimo, że miałem zawsze dobre albo bardzo dobre wyniki to i tak zazwyczaj obowiązywała zasada, że jesteś tak dobry jak Twój ostatni miesiąc. Jak wiemy, nie da się utrzymywać wysokiej formy przez 365 dni w roku. Po pracy w jednej z firm „dochodziłem” do siebie blisko 2 lata, tak wysoki był poziom stresu.

Nie wchodząc w szczegóły, chciałem by w naszej firmie było inaczej. Bez kontroli, której nie lubię robić i na którą nie mam czasu, bez celów sprzedażowych, bardziej opieramy się na transparentności – każdy wie, ile firma musi zarabiać by każdemu żyło się godnie. Po trzecie w oparciu o wiarę, że ludzie są z natury odpowiedzialni i będą podejmowali rozsądne decyzje.

Pamiętam, jak finansowaliśmy studia podyplomowe Ani i znajomy prawnik był mocno zdziwiony, że nie mamy z nią umowy lojalnościowej. Absolutnie tego nie chciałem, wychodząc z założenia, że jak ktoś będzie chciał odejść to to zrobi. Trudno. Takie ryzyko dzielenia się zaufaniem i żadna umowa tego nie zmieni. Ania jest z nami do dzisiaj.

Parę lat temu wizualizowałem sobie firmę, choć jeszcze nie wiedziałem, w jakiej branży ona będzie działać, jako miejsce, gdzie szacunek zdobywa się poprzez wiedzę a nie poprzez miejsce w hierarchii.

Sporo czytam na temat zarządzania i myślę, że pewne idee zakiełkowały w mojej głowie, co później dość naturalnie przełożyło się na nasz biznes. Bardzo ważne jest to, że mój wspólnik ufa mojej wizji, ja zresztą mam bardzo duże zaufanie dla jego ogromnej wiedzy technicznej. Mamy podobny kodeks wartości, jesteśmy osobami wierzącymi i po prostu popłynęliśmy z falą, bez zastanawiania się co to będzie.

Dzisiaj rozwijamy się w tempie dwucyfrowym, przy 7-cyfrowym przychodzie, ale jeszcze 3-4 lata temu rynek fotowoltaiki w Polsce nie istniał i bywało różnie, więc tym bardziej cieszę się, że mieliśmy odwagę wejść w temat totalnie raczkujący w sposób generalnie mało komu znany.

W tym wszystkim nie było żadnej ideologii, dopiero po jakiś 2 latach dowiedziałem się na konferencji, gdzie prelegentem był prof. Blikle, że ten rodzaj zarządzania, czy też prowadzenia firmy określa się jako „turkusowy“. Wtedy też poznałem się osobiście z Profesorem, który później zaprosił mnie do opisania naszej organizacji i tak znaleźliśmy się w jego książce „Doktryna Jakości” z czego jestem bardzo dumny.

Dla mnie to spotkanie i ta publikacja to też był moment zwrotny, bo dowiedziałem się, że podobnie myślących osób i firm działających w ten sposób jest znacznie więcej, dzięki czemu jest też od kogo się uczyć i czerpać. Pojawiło się sporo literatury dzięki czemu tą formę prowadzenia biznesu można świadomie rozwijać, co też staram się robić.

Turkus, czy też samozarządzanie to w mojej ocenie cały system myślenia, na który składają się „design thinking“, czyli projektowanie usług i produktów myśląc o odbiorcy, metoda „running lean“, czyli w dużym metoda testowania usług, stawiania hipotez a nie zakładania, że wiemy lepiej niż konsument, czy też metoda tworzenia celów w oparciu o OKR-y. Jest to forma planowania i oparta o stawiania celów (Objectives), których powinno być maksymalnie 3-5 i następnie ich weryfikowaniu (Key Results). Myślę, że firm w Polsce ocierających się o turkus jest cała masa, ale o tym najzupełniej w świecie nie wiedzą.

Powiedz, jakie są 3 najważniejsze wartości, którymi firma i przede wszystkim jej pracownicy, kierują się w codziennej pracy?

M.B.Kilka lat temu przeczytałem książkę „Dawać szczęście innym” napisaną przez Tony‘ego Hsieh założyciela i CEO firmy Zappos. Jest to jeden z największych sklepów internetowych w USA handlujących obuwiem. W 2010r. firma została przejęta przez Amazona za 1 mld dolarów. Sklep ten nie wydawał nic na marketing, jego formą promocji jest niezwykle przyjazna obsługa klienta. Anegdoty mówią, że telemarketerzy zamawiali nawet pizzę dla klientów, którzy aktualnie byli w obcym mieście i znali tylko numer telefonu do nich.

Jest to dla mnie wzór do naśladowania, chcę obsługiwać naszych klientów tak, jak sami chcemy być obsługiwani. Kolejny truizm, ale czy tak nie jest? Czy nie jest irytujące, gdy różni doradcy, handlowcy, telemarketerzy traktują nas jak idiotów i tak z nami rozmawiają.

Ten sposób obsługi klientów, o którym wspomniałem, nie jest czymś co można sztucznie wykreować, to musi być silnie zakorzenione w DNA firmy. Chciałbym i do tego dążę, by faktycznie nie patrzeć na klienta przez pryzmat, ile można na nim zarobić, ale by myśleć o nim w kategorii dobrego doradztwa i dobraniu dobrego produktu. Jest to trudne, choćby dlatego, że jestem odpowiedzialny za to by mój zespół, nasi kontrahenci dostawali wypłaty na czas, więc często jakiś kontrakt chciałby się zamknąć jak najszybciej. Natomiast liczba pozytywnych referencji pokazuje, że to także powoli się dzieje.

Jako ciekawy przykład i coś z czego jestem dumny dodam, że pomimo braku jakiejkolwiek kampanii to zgłosiło się do nas ok. 30-40 osób, które chcą być naszymi partnerami. Przyciągnęło ich do nas nasza forma obsługi klientów i to w jaki sposób edukujemy rynek wykorzystując kanał YouTube. Tam nie ma praktycznie żadnej reklamy, chcemy, żeby były tylko wartościowe treści.

Co do reszty, to już na to odpowiedziałem w poprzednim pytaniu. Generalnie ja trzymam się Dekalogu Bliklego, myślę, że funkcjonuje też idea „decyduje ten kto ma wiedzę, reszta musi mu zaufać“.

Czy macie swój własny ewolucyjny cel?

M.B.Nie wiem, czy będzie można to tak określić, ale jesteśmy w trakcie przelewania na papier naszej wizji i misji w ramach tworzenia strategii na 2019r. Przyznam, że brakuje nam czasu na takie myślenie strategiczne, mamy bardzo dużo zadań operacyjnych. Mam nadzieję, że w przyszłości znajdzie się osoba, która zajmie się szeroko pojętym HR-em i rozwijaniem samozarządzania.

Nie mniej, o celu budowania samowystarczalnych osiedli powiedziałem. Ważne jest także to byśmy, działali na rzecz innych i nie były to jednorazowe akcje, ale mądrze zaplanowane. Pomaganie jest trudne. Kiedyś zapowiedziałem płacenia dziesięciny i z tego się nie wycofuje, natomiast młode startupy, takie jak my, nie zawsze mają się czym dzielić. W ramach strategii także planujemy tą kwestię w jakiś sposób sformalizować.

Ważna jest też dla mnie kwestia ochrony środowiska. Każda drobna zmiana ma znaczenie, choć globalnie jest niezauważalna.

Jakie największe trudności spotkały Brewę i Ciebie w trakcie kształtowania się turkusowej kultury organizacyjnej?

M.B.My od początku działamy w pełnej otwartości i nikt specjalnie się nie zastanawia, no może oprócz mnie, czy idziemy w stronę turkusu, czy nie.

Podaj przykład znanej Ci turkusowej organizacji, która jest dla Ciebie takim turkusowym Graalem. Co ją wyróżnia spośród innych turkusowych organizacji?

M.B.Nie tworzymy organizacji, by być jak najbardziej turkusowym, bo to jest prosta droga do fundamentalizmu. Bliskie jest mi motto Andrzeja Jeznacha, autora kilku książek o turkusie, który wypracował w swojej firmie, czyli „dobre życie dla wszystkich “.

Nie mam swojego Graala, na pewno podziwiam organizację, w której byłem, czyli Marco z Gliwic. Duża firma, bo ponad 60 osób, pracownicy biurowi i fizyczni, bardzo dobre wyniki finansowe, wszystko oparte o zaufanie. Przeznaczają ogromne środki, bo ponad 0,5 mln zł rocznie, na działalność społeczną. Myślę, że wiele osób może mylić turkus z anarchią, nie ma szefa, każdy robi co chce itp. A tak nie jest. W Marco wszystko jest poukładane, mają masę procedur, standardów itp. Każdy wie co ma robić i to myślenie także jest mi bliskie.

Co według Ciebie jest głównym czynnikiem sukcesu przy transformacji organizacji w kierunku turkusu?

M.B.Ujarzmienie swojego ego, szczególnie przez kierownictwo i właściciela. Podzielenie się władzą jest bardzo trudne. Po drugie pozbycie się myślenia, że tylko ja mogę to zrobić dobrze.

Czy turkus ma wady?

M.B.Na pewno ma, ale tak jak wspomniałem wcześniej my nie tworzymy firmy by była turkusowa, dla samego jej bycia, jest to element, czy też narzędzie w budowaniu dobrego biznesu. Dobrego, czyli takiego w którym dobrze się pracuje, budujemy go na naszych zasadach i robimy to co uważamy za słuszne i wartościowe.

Co ostatnio czytałeś?

M.B.Aktualnie czytam kilka książek, ta która totalnie mnie wciągnęła to jest “Społeczeństwo zerowych kosztów krańcowych” Jeremy Rifkina. Jest to książka o Internecie energetycznym, o tym jak będziemy dzielili się prądem, o tym, jak dzięki drukarkom 3D zmieni się rynek wielu produktów, czy też jak robotyzacja spowoduje, że znikną miliony miejsc pracy. Bardzo lubię tego autora, który często jest wyśmiewany przez tzw. wolnorynkowców, uważający jego wizje za utopie. Dotychczasowe przewidywania pokazują, że tak nie jest.

Rozwijam też swoje kompetencje, znam swoje słabe strony, stąd także aktualnie czytam książkę o medytacji „Cud uważności”. Jednakże książką roku dla mnie i sądzę, że zainteresuje też tych co się interesują turkusem jest pozycja „Od dobrego do wielkiego” Jima Collinsa. Autor na podstawia analizy firm z listy Fortune 500 (coroczny ranking 500 największych amerykańskich przedsiębiorstw wg przychodów brutto) wybrał firmy, które z przeciętniaków stały się liderami. Z takich ciekawostek, to zwraca on uwagę na to jak ważna jest kultura swobodnej dyskusji, czy też formułuje też pojęcie „przywództwo na poziomie 5”, mając tutaj na myśli szefów, którzy swoje ego chowają do kieszeni. Dość powiedzieć, że rozdział zaczyna się od cytatu „Możesz osiągnąć w życiu wszystko, pod warunkiem, że nie dbasz o to, na kogo spadną zaszczyty”.

Jakie książki o turkusie poza „Pracować inaczej” Laloux warto przeczytać?

M.B.Koniecznie „Na przekór stereotypom” Ricardo Semlera. To jest właśnie przykład organizacji, która jest podawana jako przykład firmy turkusowej, zanim ktokolwiek wiedział co to jest i co więcej, nie mieli żadnych zasad, celów, które miały ich w stronę turkusu prowadzić.

Warto sięgnąć po Tony Hsieh „Dawać szczęście innym”, polecam również „Droga na Szczyt. Sekret szczęśliwej firmy” – Chip Conley. Warto sięgnąć po autora Ken Blanchard, krótkie książki, idealne do pociągu, ale wartościowe.

Zachęcam również do „ReWork” Jasona Frieda, właściciela firmy 37Signals, też zresztą kupionej przez Amazon. Krótkie 1-2 stronicowe rozdziały, ale wiele przemawiających do mnie konkretów. Z polskich autorów to oczywiście Blikle i Andrzej Jeznach, którego świetnie się czyta.

Gdzie można znaleźć Ciebie w sieci?

M.B.Aktualnie to na prywatnym profilu facebook.com/maciejborowiak, nie mam jeszcze osiągniętego limitu 5000 znajomych więc zapraszam do napisania do mnie.

Jestem także na LinkedIn, gdzie dostępne są moje publikacje linkedin.com/in/maciej-borowiak.

W lutym powinna być dostępna moja strona osobista, gdzie będę pisał na temat turkusu, samozarządzania, będę chciał w sposób bardzo transparentny pokazać moją drogę, bo ona nie jest tak oczywista, a momentami była zaskakująco wyboista

Zapraszam również na nasz kanał Brewowy youtube.com/c/BrewaPl A jeżeli chodzi o turkusową Brewę to najwięcej informacji można znaleźć na stronie prof. Bliklego moznainaczej.com.pl/organizacje-turkusowe-w-polsce/brewa-kalisz

Maćku, ogromnie dziękuję Ci za rozmowę. Przekazałeś w niej mnóstwo wartości i natchnąłeś mnie dawką, mam nadzieję w pełni odnawialnej energii na ten nowy 2019 rok. Życzę Ci spełnienia i tego osobistego i zawodowego.

wejdź i polub mnie
Facebook
Facebook
TWITTER
Visit Us
LINKEDIN

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *