Zakończyłem swój pierwszy w życiu, półroczny proces coachingu. Przyznaję, że nie osiągnąłem wyznaczonych na początku celów. Jednocześnie wcale mnie to nie martwi. W końcu, czyż nie sama droga jest celem?

Droga, którą przeszedłem była podróżą wgłąb siebie, do swoich prawdziwych możliwości, ograniczeń, potrzeb i aspiracji. Poznałem się lepiej i odkryłem na nowo. Dałem się ponieść wartkiemu nurtowi zdarzeń i nie żałuję. Dryfowałem przez chwilę, aby ostatecznie obrać nowy kierunek. Dotarłem do miejsca, w którym nie znalazłbym się, konsekwentnie i ślepo realizując nakreśloną na początku wizję. Jestem zadowolony

Mam poczucie, że jestem bogatszy niż na początku tej drogi i czuję, że mogę stworzyć coś z niczego. Zabieram się więc do roboty.

wejdź i polub mnie
Facebook
Facebook
TWITTER
Visit Us
LINKEDIN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *