Kontynuacja prowadzenia bloga, własny podcast, rozwój Turkusowych Śniadań, zmęczenie, spadek energii, utrata radości z tworzenia, coaching, redefinicja misji. Tak w skrócie mogłoby wyglądać moje podsumowanie 2019 roku. Mogłoby, ale pokuszę się o parę zdań więcej.

W jednym z ostatnich postów na facebooku pisałem, że największym osiągnięciem 2019 roku była dla mnie wytrwałość w postanowieniu regularnego tworzenia treści na dwanasciepytan.pl. Było naprawdę blisko, abym porzucił to w cholerę, ale o tym za chwilę. 

Ten wpis nie będzie miał wyszukanej struktury. Po prostu przeleję na papier moje luźne myśli i refleksje dotyczące wydarzeń mijającego roku. Było ich całkiem sporo, i dopiero z perspektywy mijających 365 dni jestem w stanie ocenić ten rok w miarę realnie ale z pewnością nie obiektywnie. Można powiedzieć klasyczne podsumowanie 2019 roku, jakich wysyp teraz na blogach. I ja nie będę tu oryginalny.

Przez większą część roku miałem poczucie, że los podkłada mi kłody pod nogi, nie dostrzegając jasnej strony mocy strumieniem płynącej dookoła. Stoicy mają rację, trzeba stanąć z boku siebie, żeby widzieć więcej i lepiej. Dopiero, gdy posłuchałem ich rady, rok mojego życia w pełni obnażył się przede mną. 

ludzie

Jedną z największych wartości, ponownie byli ludzie, których spotkałem na swojej drodze. Zarówno Ci, od których czerpałem inspiracje na Turkusowych Śniadaniach jak i Ci, z którymi poznałem się w innych okolicznościach. Chciałbym wymienić tu Tomka Dzidę, Monikę Reszko, Krzysztofa Herdzika, Paulę Orlik, Sylwię Lewandowską Akhvlediani, Izę Bohen, Jarka Łojeweskiego,  Ewę Potopianek, Marcina Milke, Maćka Borowiaka, Małgosię Ciudadosa. Wszyscy mieliście duży wpływ na mnie i moje postrzeganie rzeczywistości. dziękuję Wam bardzo. 

Skoro wywołałem temat Turkusowych Śniadań, wspomnę, że miałem moment małego kryzysu wynikającego z braku pomysłów na kolejne spotkania. Gdyby nie wsparcie Piotra i Adriana z Desmart oraz sugestie członków śniadań, kto wie, czy nie skończyłoby się na zaledwie 1,33 sezonu. W każdym razie 2 sezon miał 9 fantastycznych odcinków o czym szczegółowo pisałem w tym wpisie. Dodatkowo wraz z chłopakami z Desmart mamy kilka pomysłów na jeszcze więcej wartości dla uczestników, o czym przekonacie się już 29 stycznia 2020 roku.  

nowe

W kwietniu odpaliłem swój podcast. Był on efektem mojej własnej potrzeby konsumowania treści w postaci podcastów, wynikającej z braku czasu na czytanie blogów. Nie jest to moja naturalna forma, co zapewne słychać, jednak z odcinka na odcinek przychodziło mi to z coraz mniejszym trudem. Może za kilkadziesiąt odcinków, jakość zbliży się do tej, do jakiej sam jestem przyzwyczajony jako słuchacz. Bilans to 38 odcinków odsłuchanych przez ponad 3,3 tysiące osób. Wynik nie jest rewelacyjny, więc przyszłość podcastów stoi pod znakiem zapytania. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość.

W trakcie roku wpadł mi do głowy pomysł na nieco inny, bardziej osobisty format wpisu na bloga. Nazwałem go dwanaście zdań, gdyż miał być myślą zamkniętą właśnie w 12 zdaniach. Takie ćwiczenie zwięzłego wyrażenia myśli. Jest to też rodzaj osobistego dziennika, w którym po prostu piszę o tym, co mnie poruszyło, co zaprząta moją głowę. Nie ma tu więc regularności, co daje mi dużą swobodę i frajdę zarazem. Zapewne będę to kontynuował w przyszłym roku. Tym bardziej, iż mam refleksję dotyczącą długości moich tekstów. Zastanawiam się czy nie pisać krócej, zwięźlej, a przez to mniej czasu poświęcając na każdy wpis. Statystyki czasu spędzanego na stronie wyraźnie pokazują, że mało kto czyta moje teksty od deski do deski, więc może są zbyt długie?

klasyczny wykres zmiany

Zwiększona aktywność i brak spektakularnych efektów doprowadziły do wypalenia. Deficyt czasu powodował, że notorycznie brakowało go na najbliższych. To rodziło frustrację. Wewnętrzna presja wynikająca z mojej odpowiedzialności powodowała, że regularnie tworzyłem treści. Blog jednak przestał być przyjemnością, stając się obowiązkiem. Ta sytuacja spowodowała, że poważnie zacząłem zastanawiać się, czy nie przestać pisać. I wtedy pomógł mi coaching. 

Dzięki EI SPOCO i Tomkowi Dzida miałem możliwość skorzystania z ich produktu SPOCO Pulsu i 100 dni SPOCO. Szczegóły znajdziesz w tym wpisiePoczątkowo niesiony euforią wyznaczonych ambitnych celów czułem się doskonale. Miałem mnóstwo energii i zapału do pracy. Mniej więcej w połowie procesu dopadł mnie kryzys. I chociaż Coach zapewniał mnie, że to normalne, ja czułem, że coś jest nie tak. Straciłem radość z bloga i wiarę w możliwość realizacji założonych celów. Coaching pomógł mi wtedy w przewartościowaniu priorytetów oraz w wykiełkowaniu nowej idei. Narodził się pomysł na całkiem nowy sposób realizowania mojej misji. Odzyskałem energię, pojawił się zapał i powróciła radość z tworzenia treści. Zrozumiałem, że mniej znaczy więcej.

Bóg i plany

Rok temu w podsumowaniu pisałem, że 2018 był najlepszym rokiem pod kątem mojego rozwoju osobistego. Teraz mam poczucie, że rok 2019 jest lepszy. Jestem bogatszy o nowe doświadczenia, w tym też te, trudne. Wiem, że przeszkody i trudności były, są i będą. To ode mnie zależy, jak się z nimi uporam i jak przekuję je w wartość dla siebie. 

Mówi się, że jak chcesz rozśmieszyć Boga, to powiedz mu o swoich planach. Zaryzykuję jednak i powiem, że w 2020 roku zamierzam powołać do życia wydawnictwo, którego misją będzie inspirowanie do rozwoju świadomości w oparciu o turkusowe wartości. Chcę wydawać książki będące wsparciem dla wszystkich tych, którzy chcą tworzyć turkusowe organizacje. Chcę także cały ten proces transparentnie pokazywać.

Oznacza to, że całą energię poświęcę na realizację tego projektu, zapewne kosztem bloga, podcastu i innych aktywności. Przynajmniej w dotychczas znanej formie. Doba ma przecież tylko 24 godziny. Mam nadzieję, że proces tworzenia turkusowej firmy będzie dla Was interesujący a nowe formaty spotkają się z Waszym uznaniem.  Trzymajcie kciuki, szczegóły wkrótce.

Choć początkowo tego nie dostrzegłem, to był dobry rok. W ciągu 52 tygodni opublikowałem 38 odcinków podcastu i 46 wpisów na blogu, którego odwiedziło ponad 17 tysięcy czytelników. Poza tym przeszedłem proces wewnętrznej zmiany. Dojrzałem, zrewidowałem swoje możliwości, aspiracje i cele. Z porażek wyciągnąłem wnioski. 2020 roku, witam Cię i zapraszam. Jestem na Ciebie gotowy.

wejdź i polub mnie
TWITTER
Visit Us
Follow Me
LINKEDIN
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *