Przedwczoraj na zawsze odszedł ktoś dla mnie bliski. Za wcześnie, zbyt gwałtownie, chciałoby się powiedzieć niesprawiedliwie. Ta śmierć mnie poruszyła, choć już kilkukrotnie bezczelnie wkraczała nieproszona w moje życie, sprawiając, że stawałem się na nią coraz bardziej odporny.

Wiele nas różniło, lecz bez wątpienia to był niezwykle dobry człowiek. Tak po prostu, z serca, krwi i kości, do samego końca dobry dla innych. 

Staram się wdrażać w moje życie praktyki filozofii stoickiej, niemniej wychodzi mi to kiepsko. W tych ostatnich dniach otrzymałem od Niego najcenniejszą z lekcji stoicyzmu: akceptację nieuchronnego losu, z którym próżno się siłować. Pogodzenie się z nieuniknionym końcem przychodzącym znienacka i zdecydowanie zbyt szybko. Mimo tego widziałem w Nim wdzięczność za dotychczasowe życie, dumę z osiągnięć, radość z bycia z bliskimi oraz nieprzystający do powagi sytuacji spokój. Brzmi jak banał, ale banalne nie jest.

Miałem zaszczyt i szczęście być częścią świata niezwykłego człowieka. Dzięki Niemu mniej boję się każdej śmierci, bo wiem, że zawsze mam wybór jak się z nią przywitam i jak pożegnam. 

wejdź i polub mnie
Facebook
Facebook
TWITTER
Visit Us
LINKEDIN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *