Porażki bolą. Obnażają naszą niedoskonałość, pokazując nas niejako w mniej korzystnym świetle. Nie możemy ich jednak całkowicie uniknąć, warto więc się z nimi zaprzyjaźnić i uświadomić sobie, że porażki przede wszystkim uczą. Dzięki nim zbieramy doświadczenie, tak przydatne w rozwoju. Jak możemy “oswoić” porażki wykorzystując je do naszych celów?

Do popełnienia tego wpisu zainspirował mnie post, zamieszczony na facebooku przez EI SPOCO, organizację społeczną, którą kilkukrotnie wspominałem w swoich poprzednich wpisach. W skrócie, podzielili się w nim swoim fuckupem związanym z niedotrzymaniem zobowiązania wobec jednego z partnerów. Wydało mi się to tak niecodzienne, rzadkie i niespodziewane, że instynktownie pogratulowałem im odwagi i dojrzałości. Całą drogę z domu do pracy (a trwa ona dość długo) zastanawiałem się nad tym, jaką wartość ma nie tylko przyznawanie się do błędów, ale także transparentne dzielenie się nimi ze społecznością.  Na dodatek połączyłem to z własnymi doświadczeniami sprzed kilku tygodni. Wszystko zgrało mi się w spójną całość, którą chciałbym się z Tobą podzielić. Dlaczego porażki są dobre?

Autorefleksja

Ubiegły rok z pewnością nie należał do moich najlepszych pod kątem zawodowym. Nie zrealizowałem niektórych celów i zadań, ponadto miałem problemy z zaangażowaniem i poczuciem sensu tego, za co odpowiadałem. Jeśli nałożymy na to nawarstwiające się deficyty czasu na rodzinę i pasję, przepis na zawodową klapę gotowy. 

Nie szukałem winnych wokół siebie. Miałem świadomość, że odpowiedzialność za ten stan rzeczy leży po mojej stronie. Podczas rozmowy z przełożonym, szczerze porozmawialiśmy na ten temat. To była najtrudniejsza rozmowa, w jakiej uczestniczyłem w całej mojej zawodowej historii. Otrzymałem podczas niej trudny, ale jednocześnie potrzebny i wartościowy feedback, którego części nie byłem świadomy. Gdy emocje już opadły, przyszedł czas na refleksje. Patrząc na to z pewnej perspektywy, dostrzegałem więcej, spoglądałem głębiej i wyciągałem bardziej trafne dla siebie wnioski. Myślę, że sporo nauczyłem się na swojej porażce. Co więcej, postanowiłem transparentnie podzielić się nią z moimi współpracownikami podczas rocznego spotkania podsumowującego. Zrobiłem to, aby moje doświadczenia mogły stać się dla innych darmową lekcją. Zresztą nie wyobrażam sobie, żebym mógł “kolorować” rzeczywistość, która kolorowa wcale nie była.

Odwaga i szczerość okazały się być wartościowe dla moich słuchaczy. Co więcej, poznając przyczyny, skutki oraz moją perspektywę, spojrzeli na mnie i całą sytuację pod innym kątem. Dla mnie samego to także niezwykle cenna nauka i możliwość lepszego poznania siebie, swoich emocji, priorytetów, wartości i ograniczeń.

Porażki. Dlaczego o nich nie mówimy?

W naszej kulturze od stuleci pokutuje pogląd, że wartość ludzi ocenia się po odnoszonych przez nich sukcesach. Gloryfikujemy je rysując obraz doskonałości, w której nie ma miejsca na słabość i porażki. Nawet w szkole dominuje piętnowanie błędów poprzez nadawanie im niskiej rangi w postaci ocen. Nic więc dziwnego, że w takim środowisku nie chcemy pokazywać naszych słabości i popełnianych błędów, a nawet nie jesteśmy czasem w stanie ich dostrzegać we własnych decyzjach i działaniach. Tymczasem, jak pokazują liczne badania naukowe, to błąd, którego konsekwencją jest brak rozwoju i – paradoksalnie – zaciągnięcie ręcznego hamulca na drodze do osiągnięcia sukcesu. 

Co na to nauka?

Jedno z badań, przeprowadzonych przez profesora Chrisa Argyrisa z Uniwersytetu Harvarda wykazało, że osoby mające opinie perfekcjonistów w pracy nie są dobrzy w przyswajaniu wiedzy. Dzieje się tak, ponieważ z reguły popełniają one błędy stosunkowo na tyle rzadko, że mają trudności z ich akceptacją nawet przed samym sobą.

Ciekawe wnioski płyną także z badań na Uniwersytecie Kalifornijskim. Udowodniono w nich korelację pomiędzy wzmocnieniem pozytywnym a wyciąganiem wniosków z porażek. Okazało się, że jeśli damy sobie szanse na analizę sytuacji, przepracowanie przyczyn i eliminację skutków popełnionych błędów, nasz mózg potraktuje to jako nagrodę a nie karę i będzie wzmacniał takie zachowania w przyszłości. Jednym słowem, będziemy coraz bardziej efektywni w procesie nauki na własnych błędach!

Inne badanie przeprowadzone na Uniwersytecie Kalifornijskim weryfikowały stosunek do porażek w kontekście różnych typów osobowości. Generalnie wyróżniono 3 typy osobowości:

  1. Osoby uchylające się przed odpowiedzialnością za porażki, często niezdolne do zaakceptowania swojej winy, nie posiadające umiejętności chłodnej, obiektywnej oceny sytuacji.
  2. Ludzie nieświadomi popełnianych przez nich błędów, do których nie docierają merytoryczne argumenty.
  3. Osoby potrafiące dostrzegać błędy we własnych działaniach i przyznawać się do nich.

Podobne badania przeprowadziła prof. Carol Dweck, identyfikując dwa główne typy osobowości i ich wpływ na stosunek do porażek. Według prof. Dweck osoby nastawione na rozwój (grow mindset) traktują porażki jako naturalny proces nauki, z kolei osoby nastawione na trwałe wartości (fix mindset) uważają, że błędy są zagrożeniem i zaprzeczeniem inteligencji czy posiadanego talentu. Jak myślisz, które osoby mają większe szanse na sukces?

trendy

Jak widać, nasze obawy przed popełnianiem błędów i ich konsekwencjami wydają się być nieuzasadnione. Wszystko wskazuje na to, że porażki to naturalny proces nauki na drodze do osiągania sukcesów. Na szczęście coraz więcej mówi się i pisze na ten temat. Co więcej, są ludzie, którzy mają w sobie gotowość do dzielenia się swoimi porażkami, aby pomóc innym łagodniej przejść przez proces nauki, na cudzych, nie własnych błędach. Takim popularnym ostatnio tematem stały się FUCKUP NIGHTS, eventy organizowane w wielu miastach w Polsce, na których ludzie opowiadają o swoich porażkach na salach wypełnionych po brzegi innymi ludźmi chcącymi tego słuchać. Jednym z organizatorów tego typu wydarzeń jest Jarek Łojewski, założyciel fundacji Dobra Porażka. Jarek był gościem na jednym z trójmiejskich śniadań. (krótką relację z tego śniadania znajdziesz tutaj). 

Ale o porażkach można rozmawiać także w węższym gronie. To może być przyjaciel, ktoś bliski, zespół, w którym pracujemy, grupa mastermindowa i wiele innych konfiguracji. Podzielenie się tym z drugą osobą ma kilka zalet. Po pierwsze zrzuca z nas ciężar noszenia tego na emocjonalnych barkach. Po drugie, jest szansa na poznanie innej, często bardziej obiektywnej od naszej perspektywy. Wreszcie po trzecie możemy mieć wpływ na uniknięcie popełnienia podobnych błędów przez innych ludzi. 

Winston Churchill powiedział kiedyś:

Sukces polega na przechodzeniu od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu

Nie traćmy więc entuzjazmu, bądźmy odważni w dzieleniu się naszymi błędami, wyciągajmy z nich wnioski a sukces, jakkolwiek go zdefiniujemy, przyjdzie na pewno.

Porażki zdarzają się każdemu. Nie ma ludzi doskonałych. Sukces osiągają nie Ci, którzy błędów nie popełniają, ale Ci, którzy potrafią się z nich uczyć. Czy jesteś jednym z nich?

wejdź i polub mnie
TWITTER
Visit Us
Follow Me
LINKEDIN
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *