Moja nastoletnia córka cytowała mi niedawno tak zwane “rozkminy” wyszukane w internecie. Jedna z nich, z pozoru abstrakcyjna: “a co, jeśli kamienie są miękkie do czasu, kiedy ktoś ich nie dotknie?” uruchomiła potok myśli i przypomniała mi o tym, że funkcjonujemy często w świecie własnych ograniczeń. To, co widzimy, to jak odczuwamy, jak reagujemy i oceniamy jest wyłącznie naszą subiektywną interpretacją otaczającej nas rzeczywistości.

Każdy ma “swoje racje”. Jesteśmy sumą genów, środowiska, w którym żyjemy oraz doświadczeń jakie zdobywamy przez całe życie. Ta osobliwa i niepowtarzalna kombinacja determinuje wybór “okularów”, przez które patrzymy na świat. Między innymi dlatego w większości przypadków każdy widzi trochę co innego, choć obiektywnie obraz, na który patrzymy jest taki sam. Ten sam mechanizm ujawnia się wyraźnie w dyskusji na temat turkusowej filozofii i tego, czym ona w istocie jest. Dla jednych turkus jest złotym środkiem na wszystkie bolączki tego świata, dla innych mitem i utopią a po środku, jak zwykle stoją umiarkowani sceptycy. Dlaczego tak trudno zrozumieć prawdziwy sens turkusowej koncepcji?

Jesteśmy różni

W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie postanowiłem zabawić się nieco konwencją. Inspirując się metodą Design Thinking, stworzyłem coś w rodzaju PERSONY reprezentującej najczęściej występujące poziomy świadomości. Wszystkie te wirtualne osoby zapytałem o to, co myślą o turkusowych organizacjach. Oto, co odpowiedziały:

ROMAN, 51 lat, inżynier z 25 letnim doświadczeniem zawodowym. Osoba o stałym, konserwatywnym światopoglądzie. Ma niewielkie, hermetyczne grono znajomych. Stroni od obcych. Zwolennik “starej dobrej szkoły” w kwestiach wychowawczych, rodzinnych. Ma poczucie ogólnej niesprawiedliwości i generalnie jest niezadowolony, czemu daje częsty i czasem gwałtowny wyraz.

Ten cały turkus to jakiś żart. Jak to firma bez Szefa? Przecież musi być Szef, który kieruje i kontroluje ludzi. Trzeba wszystko trzymać silną ręką inaczej to się rozsypie. Jak szefostwo wyznacza zasady, to trzeba się ich trzymać i nie ma miejsca na dyskusje.

Ta cała transparencja tylko osłabia firmę. Przecież, jeśli wszystko jest jawne, to konkurencja ma ułatwione zadanie. Na rynku jest ciągła walka, my konta oni.

Dawanie pracownikom decyzyjności? To szefostwo dostaje pieniądze za podejmowanie decyzji. Oni i tak nas nie słuchają, chociaż to My odwalamy czarną robotę, ale kto by nas słuchał. Zresztą, nie będę się naginał, to nie moja robota.

Wiele razy mówiłem, że popełniają błędy, ale nikt mnie nie słuchał. Wcale mnie to nie dziwi, bo teraz Ci na górze to nic nie wiedzą, a zachowują się, jakby pozjadali wszystkie rozumy. Ale jak ktoś z pracowników popełni błąd to od razu po premii a czasem to nawet nagany wręczają! Ja mam tyle lat doświadczenia, należy mi się szacunek, którego nie ma i to mnie frustruje.

W biznesie trzeba działać stanowczo. Biznes jest jak wojna. Nie można oglądać się na innych, tylko dbać o swój własny interes. A ofiary? Cóż, ofiary muszą być.

BOŻENA, 40 lat, specjalistka w branży finansowej. Pracuje w 8 osobowym zespole, z którym jest zżyta. W firmie od początku swojej kariery zawodowej. Ceni sobie stabilizację. Generalnie czuje się spełniona w pracy. Skromna, dobry fachowiec, choć sama nigdy tak o sobie nie mówi. Lojalna, uczciwa, sprawnie realizuje powierzone jej zadania.

Pracę trzeba szanować. Ja swoją lubię, ponieważ wypełnia mi moje życie i nadaje mu dodatkowy sens.

W turkusowych organizacjach musi być chaos, przecież jeśli nie ma struktury i hierarchii zapewniającej ład, porządek i przejrzystość zasad, to nie da się skutecznie prowadzić firmy.

U nas w dziale wszyscy trzymamy się razem i tworzymy zgraną paczkę. Czy wszystko jest ok? Pewnie, że nie, ale inni mają gorzej. Sama nie będę się wychylać. Z drugiej strony inni powinni to zauważyć i zastanowić się, czy dobrze robią.

Transparentność? Jak tak każdy mówi o wszystkim? O swoich problemach i złym samopoczuciu? Moim zdaniem praca to nie jest kącik towarzyski, nie muszę wiedzieć wszystkiego o wszystkich. Tak na marginesie, to słyszałam, że w dziale marketingu jest niezły konflikt. Różnie mówią, ale ja swoje wiem, ta Asystentka, ona jest wszystkiemu winna, sama się o to prosiła.

Samozarządzanie, czyli każdy robi, co chce? Tak się przecież nie da. Ludzi trzeba kontrolować, wiesz jacy są. Zasady muszą być ustanowione odgórnie. Bardzo ważna jest tu dyscyplina. Inaczej każdy będzie próbował to wykorzystać.

Uważam, że każdy jest dorosły i jak ktoś popełnia błędy, to musi mieć świadomość konsekwencji, które mu za to grożą i wziąć za nie odpowiedzialność.

Klasycznie zarządzane organizacje były są i będą. Nie ma sensu tego na siłę zmieniać, skoro wszystko działa bez zarzutu.

Słyszałam, że w turkusie odchodzi się od planów i budżetów. Moim zdaniem to absolutna konieczność skutecznego zarządzania. Jak można działać bez wyznaczonych celów albo nie trzymać się ustalonych budżetów? To jakaś anarchia.

Tomek, 38 lat, CEO w firmie usługowej. Zna i wierzy w swoją wartość. Ma duże poczucie kontroli nad swoim życiem. Dobrze czuje się w centrum zainteresowania. We wszystko, co robi angażuje się na 110%. Uważa, że wszystko ma swoją cenę. Wierzy tylko w to, co widzi i co jest w stanie racjonalnie wytłumaczyć. Interesuje się nowoczesnymi trendami społecznymi, lifestylowymi i technologicznymi.

Turkus to utopia. Według mnie cel uświęca środki, a ludziom generalnie nie można ufać.Już wiele razy próbowali mnie oszukać.

Firma funkcjonuje, żeby osiągać zysk, to jasne. Ten cel determinuje wszystkie działania i decyzje. Wszystko co firma robi, powinno być skoncentrowane na maksymalizacji zysku. Ludzie są narzędziami w jego osiągnięciu.

Jestem niezależny. Wszystko, co mam zawdzięczam sobie. Nie oglądam się na innych. I mówiąc szczerze, niewiele obchodzą mnie problemy i rozterki innych ludzi. Korzystam z życia, pracuję, by żyć.

Uważam, że obecna technologia dostarcza nam kapitalnych narzędzi do pracy. Myślę, że z czasem ludzie będą coraz mniej potrzebni, zastąpią ich roboty. Czyż to nie fascynujące?

Rywalizacja jest tym, co mnie napędza do działania. Współpraca, empatia? To nie dla mnie. Wyznaję zasadę, że ktoś musi przegrać, żeby ktoś inny mógł wygrać.

Uczę się na błędach. Najlepiej na cudzych, ale ze swoich wyciągam podwójne lekcje. Od pracowników oczekuję profesjonalizmu.

Ludzie są różni, więc trzeba nimi odpowiednio zarządzać. Ciągle mówić i pokazywać co i jak mają robić, inaczej będziesz miał kłopoty. Dawanie im władzy to krok w stronę przepaści. To są zasoby, jak każde inne i trzeba nimi umiejętnie żonglować.

Jawność i równość zarobków? Z jakiej racji? To ja jestem ojcem sukcesu mojej firmy, czemu więc mam więc nie dostawać więcej? W końcu to ja ciągle o wszystkim myślę.

Wyznaję zasadę, że jesteś tak dobry, jak Twój ostatni wynik. Tylko wynik się liczy.

Praca na wartościach? Osobiście wolę inwestować w kompetencje twarde, to mi daje kasę. W pracy się pracuje. A najlepiej pracują profesjonaliści.


Hanna lat 31, specjalistka ds. marketingu. W życiu prywatnym aktywistka ruchów proekologicznych. Stroni od autorytetów. Wyznaje zasadę, że dobro powraca. Ma poczucie wspólnoty wokół ekologicznych idei. Wierzy, że mają głęboki sens dla przetrwania całej planety. Bardzo empatyczna i emocjonalna. Przez innych czasem odbierana jako ekscentryczna.

Dla mnie najlepsze w turkusie jest to, że jest nastawiony na ludzi i na pełnię. To ludzie są najważniejsi, ważniejsi niż zysk, czy inne cele organizacji. Bez ludzi nie ma organizacji. Wnoszenie całego siebie do organizacji, ze wszystkimi uczuciami i emocjami daje niesamowitą energię. Intuicja jest ważniejsza od chłodnej kalkulacji rozumu.

Decyzje w firmie powinny być podejmowane demokratycznie, bo organizacja to dobro wspólne wszystkich jej członków. Konsensus sprawia, że wszyscy są zadowoleni. To stoi w sprzeczności z turkusową koncepcją podejmowania decyzji przez tych, którzy się najlepiej znają. Nie uwzględnia ona zdania innych.

Osobiście uważam, że kompromis jest najlepszą formą rozstrzygania sporów. Zawsze warto się dogadać.

Transparencja wynagrodzeń? Super sprawa. Wszyscy jesteśmy równi i wszyscy wspólnie decydujemy o losach firmy. Wszyscy powinniśmy zarabiać tak samo

Dobra atmosfera w firmie jest kluczowa. Pieniądze i zysk są efektem ubocznym.

Jak widać, każda z tych osób jest ewidentnie różna, ma różne wartości, przekonania i postawy, co przekłada się na różną interpretację rzeczywistości. Lecz jest coś, co łączy Romana, Bożenę, Tomka i Hannę, poza tym, że wszyscy oni są wytworami mojej wyobraźni. Tym czymś jest przekonanie, że turkusowe organizacje to mit, że nie da się efektywnie postępować realizując poszczególne elementy turkusowego paradygmatu.

Dlaczego tak jest? Dlaczego turkus w ich oczach jest wizją nierealną a nawet utopijną? Jest tak ponieważ ludzie na siłę chcą udowodnić, że mają rację i patrząc z własnej perspektywy, próbują narzucić ją innym ludziom. Nie dopuszczają do siebie tego, co mają do powiedzenia inni. Tym samym nie widzą szerszego kontekstu.

Aby zrozumieć turkusową filozofię trzeba zdjąć filtry z okularów przez które patrzymy na świat i odrzucić pielęgnowane dotąd przekonania. Dać sobie przestrzeń do zwykłej, prostej obserwacji bez oceniania. Wówczas łatwiej sobie uświadomić, iż nie ma lepszych czy gorszych punktów widzenia. Każdy z nich jest inny, bo wynika z innych, indywidualnych doświadczeń. Akceptacja tego faktu to początek do przejścia na wyższy poziom percepcji oraz przekroczenie granicy, za którą zaczyna się holistyczne postrzeganie rzeczywistości, dalekie od skrzywionej przez własne ego wąskiej perspektywy. Ten poziom, określany jest w teorii Spiral Dynamics mianem poziomem drugiej warstwy.

Na kwestie turkusu można spoglądać z kilku różnych perspektyw. Każda z nich indywidualnie odzwierciedla poziom świadomości obserwatora. Mogą oni mieć własne, całkiem różne motywacje lub obiekcje do jego wdrożenia w organizacji. Warto więc zadać sobie pytanie, po co chcę wdrażać turkusową filozofię w swoim środowisku. Szczera odpowiedź przybliży Cię do lepszego poznania siebie i odkrycia własnej drogi do ewolucji świadomości. Kto wie, może właśnie w kierunku turkusu?

wejdź i polub mnie
Facebook
Facebook
LINKEDIN

6 komentarzy

  1. Przemku, super TEMAT-DYLEMAT i ekstra wyjście od personifikacji pewnych spojrzeń na konkretne osoby. WIELKIE UKŁONY za to:-).

    Bardzo dobry punkt wyjścia do zrozumienia, że jesteśmy różni i mamy prawo być różni i tym bardziej mamy prawo patrzeć przez nasze własne, różne życiowe okulary. Czasami może warto je trochę przetrzeć, czasami zdjąć, a czasami zmienić… Musi to jednak wynikać z nas samych;-)…

    … Odpowiedź na pytanie “Po co?” jest bardzo istotna przy każdym działaniu. Również przy myśleniu o Turkusie (a często nad tym nie zastanawiamy się) – cieszę się, że to wypunktowałeś i podkreśliłeś;-).

    “Turkus nie jest taki różowy, jak nam się wydaje”.
    “Turkus nie jest również taki czarny, jak nam się wydaje”.
    “Turkus nie jeden ma odcień”.
    “Turkus nie jest metodą”.
    Nie jest również lekiem na “całe te zło”.
    Turkus jest (może być) stanem umysłu, dodatkową szansą i opcją do wykorzystania;-)…

    Metafora “miękkiego kamienia, przed jego dotknięciem” po prostu powala i zatrzymuje w miejscu – zmusza do zastanowienia. Ukłony i uśmiechy dla córki za to.

    Przemku, bardzo dziękuję za ten artykuł – pozwolisz, że go “porozopowszechniam”;-).

    1. Andrzeju, dziękuję za słowa uznania. Ja natomiast jestem pełen podziwu za Twoją wnikliwą analizę mojego tekstu.
      To właśnie chciałem w nim przekazać. Dzięki za nazwanie tego. Ukłony oczywiście przekażę 😉

      Przemek Karczewski
  2. Spostrzeżenie 1
    Osoby są uporządkowane od najstarszej do najmłodszej i analogicznie ich poziom konserwatyzmu a także plus minus sceptycyzm dla tak zwanego turkusu.
    Czy to Twój stereotyp, czy po prostu przypadek?

    Spostrzeżenie 2
    Sporo piszesz o “poziomach świadomości”. Nie tylko w tym artykule.

    Mam 60 lat. W samozarządzającym się zespole, który zainicjowałem w 2005 a potem współtworzyłem nigdy nie rozmawialiśmy o poziomach świadomości i innych klasyfikacjach personalnych mając świadomość, że etykietowanie innych nie łączy a dzieli. Czy możesz wskaząć jakąś sensowną definicję terminu “poziom świadomości”? Pozostaję w ciekawości i oczekiwaniu na odpowiedź w dalszym ciągu podziwiając Twoją aktywność i energię z jaką upowszechniasz Turkus. Pozdrawiam

    1. Miło mi Cię znowu przeczytać 😉
      odpowiadając na pierwsze spostrzeżenie, nie było to zamierzone, ale może trochę podświadome? To tylko pokazuje, że wszyscy jednak czasem myślimy stereotypami. Dałeś mi do myślenia – dziękuję.
      Odnośnie spostrzeżenia 2: To prawda, koncepcja poziomów świadomości Gravesa jest mi bliska. Według niej, ludzie mają różne style myślenia i postrzegania rzeczywistości, które kształtowane są w dużej mierze przez ich doświadczenia i ewoluują na przestrzeni czasu. Nie chodzi mi o etykietowanie, a jedynie po pokazanie przyczyn i źrodeł różnic między ludźmi.
      pozdrawiam i do usłyszenia

      Przemek Karczewski
      1. Przemku, dzięuję za baardzo ciekawy tekst o turkusie. Uogólniając – masz rację, do turkusu trzeba dojrzeć. Najważniejszy jest lider. Żadna organizacja nie przeskoczy poziomu rozwoju swojego lidera 🙂
        Poziomy świadomości albo poziomy neuroligoczne to dla mnie koncepcja Diltsa. Kiedy czytam Twoje teksty to tylko Diltsa podstawiam 🙂 Greaves to wartości. Wartości nie mają poziomów. Są spiralą 🙂 W różnych momentach potrzebujemy różnych wartości. Żadna nie jest dobra ani zła. Po prostu są. Poziomy wynikają z siebie. Wyższy poziom został ukształtowany przez niższy. Tak jest u Diltsa, u Maslowa. Graves tym sie różni od nich, że pokazując, jak się te wartości kształtowały, pokazuje, jak funkcjonują równolegle 🙂

        1. Aniu, dziękuję za komentarz. Masz rację, stosuję pewne uogólnienia, które mogą wymykać się definicjom. Zwrócę na to uwagę.Natomiast w pełni zgadzamy się co do sensu.
          pozdrawiam
          Przemek

          Przemek Karczewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *