Coraz częściej myślę ostatnio o przemijaniu. Może z racji upływających lat i świadomości, że koniec jest w najlepszym razie w połowie mojej drogi?

Mamy tendencję do rozpamiętywania przeszłych zdarzeń. Tkwimy w przeszłości tak bardzo, że nie dostrzegamy tego, co dzieje się teraz. Lubimy też ekscytować się lub zamartwiać tym, co może, choć nie musi czekać nas w przyszłości. Ta druga przypadłość jest mi szczególnie bliska. Marzę o lepszym czasie i choć staram się nawet wspierać te marzenia jakimiś działaniami, to mam wrażenie, że umyka mi to, co naprawdę ważne.

Nie mam wpływu na rzeczy już dokonane podobnie, jak nie mogę przewidzieć co się wydarzy. Dlaczego więc tak dużo uwagi poświęcam na to, co w zasadzie jest ode mnie niezależne?

Chcę żyć intencjonalnie i móc przeżywać każdą upływającą sekundę z należną uważnością i szacunkiem. Inaczej jutro stanie się dzisiaj, a dzisiaj zamieni się we wczoraj bez mojego udziału i poza moją świadomością. I umrę, tak naprawdę prawdziwie nie żyjąc.

wejdź i polub mnie
Facebook
Facebook
TWITTER
Visit Us
LINKEDIN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *