Kilka godzin z dala od zgiełku. W kajaku tylko z żoną, wodą i przyrodą. Już zapomniałem jak uwielbiam te dzikie, niezmącone ludzką arogancją enklawy ciszy i spokoju. Choć ludzi było na rzece całkiem sporo, to miałem momenty synergii z matką naturą. Bez dwóch zdań było mi to potrzebne. Uświadomiło mi, jak maksymalnie utrudniamy sobie na codzień proste przecież życie. Zamiast pośpiechu, nerwów i negatywnych emocji coś, co Wiktor Frankl nazywał posiadaniem wpływu na decyzję, jaką podejmujemy pomiędzy bodźcem a naszą reakcją na niego. To jest chyba klucz do wewnętrznej równowagi. I jeszcze afirmacja życia. A w tej kwestii nie znam lepszego specjalisty od Andrzeja Jankowskiego, rozmowy z którym ponownie miałem przyjemność słuchać, tym razem w podcaście Zawodowcy. Zazdroszczę mu a ta zazdrość działa na mnie mobilizująco. Pomoże mi w stawaniu się lepszym człowiekiem.

wejdź i polub mnie
Facebook
Facebook
TWITTER
Visit Us
LINKEDIN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *