Jestem świeżo po pierwszym w moim życiu coachingu. Myślę, że dał mi bardzo dużo, mimo, iż postawione na początku cele nie zostały zrealizowane. Czuję się lepszą (niż jeszcze pół roku temu) wersją siebie. I chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi. W tym wpisie podzielę się z Tobą przebiegiem samego procesu oraz moimi refleksjami z tego doświadczenia.

Mogę się oszukiwać zaprzeczając, ale fakt jest taki, że moim życiem rządzą przypadki. W ostatnich 3 latach zdarzyło się ich wiele. Jeden z nich spowodował, że spotkałem na swojej drodze Tomka Dzida, człowieka z niesamowitą wizją tworzenia organizacji społecznej. Wizją, którą od kilku lat z powodzeniem wciela w życie pod marką SPOCO.

Poznaliśmy się na jednym z Turkusowych Śniadań na początku 2019 roku. Tomek podszedł do mnie i zaproponował, że chętnie poprowadzi jedno z kolejnych Śniadań, prezentując autorską koncepcję przywództwa systemowego. Przekonał mnie, że da to wartość naszej turkusowej społeczności. W ten sposób został prowadzącym 9 Turkusowego Śniadania w Trójmieście. To było jedno z najciekawszych śniadań w historii. Szczegółową relację możesz przeczytać w tym wpisie na moim blogu.

Nasza znajomość zaowocowała także nieoczekiwanym dla mnie prezentem. Kilka dni później Tomek zaoferował mi jedno z narzędzi rozwoju przywództwa systemowego zwane SPOCO 100 dni zawierające diagnozę SPOCO Puls oraz 14 sesji coachingowych. Twierdzi, że w ten sposób chciał pomóc mojej turkusowej inicjatywie. Prezent przyjąłem, w końcu trudno było odmówić tak sugestywnej argumentacji ;). I tak stałem się coachee 🙂

Czym jest SPOCO Puls?

SPOCO Puls jest narzędziem umożliwiającym szczegółową analizę i diagnozę zarówno stanu obecnego jak i potencjału tkwiącego w człowieku lub organizacji. Sukces jest bowiem efektem inwestycji w ludzi, organizację, społeczność i ofertę. Dzięki tak zwanym soczewkom SPOCO, jesteśmy w stanie zogniskować aspiracje, perspektywę wewnętrzną, na którą składają się ludzie, zespoły, dostawcy ale także procesy, zasoby i optymalizacja oraz perspektywę zewnętrzną, w skład której wchodzi społeczność, partnerzy, produkty.

Wyniki diagnozy zaprezentowane są w formie pewnej wariacji klasycznego koła życia. Dodatkowo mamy szczegółowy opis stanu obecnego oraz naszych potrzeb rozwojowych. Wraz z diagnozą możliwe jest skorzystanie z procesu rozwojowego w formie coachingu. Obejmuje on sesję otwierającą, podczas której wspólnie z trenerem przeprowadzamy diagnozę oraz 13 godzinnych sesji, stąd nazwa “SPOCO 100 dni”. W moim przypadku ze 100 dni zrobiło się prawie 200, ponieważ trudno było zachować zegarmistrzowską precyzję w ścisłym trzymaniu się stałych dni spotkań.

Przed rozpoczęciem procesu miałem możliwość wyboru jednego z kilku certyfikowanych trenerów SPOCO. Ponieważ nikogo nie znałem, wybór był przypadkowy. A ponieważ moim życiem rządzą przypadki, to trafiłem na niezwykłą osobę: Ewę Potopianek. Ewa na stałe mieszka w UK, więc spotkania odbywały się na Skype. Mimo tej lekkiej bariery komunikacyjnej, od samego początku nawiązała się między nami fajna, szczera i otwarta komunikacja. Czułem profesjonalizm Ewy i jej osobiste zaangażowanie w każde spotkanie. Była w pełni obecna i skoncentrowana na mnie i celach spotkań. Do dziś zastanawiam się, jak dzieliła swoją uwagę pomiędzy mnie i robienie szczegółowych notatek, które wysyłała mi niezwłocznie po każdym spotkaniu.  

Diagnoza

Na pierwszej sesji określaliśmy, czym będziemy zajmować się przez następne 13 spotkań. Zdefiniowałem cele długo, średnio i krótkoterminowe i przyjrzałem się swoim sukcesom na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy. Na tej podstawie określiłem cele SPOCO 100 dni, którymi były:

  1. wzrost ilości użytkowników bloga do 5 tys unikalnych użytkowników
  2. stworzyć strategię rozwoju bloga
  3. przeprowadzić pierwszą konsultację w firmie – 1 klient z podpisaną umową.

Następnie wspólnie z Ewą narysowaliśmy koło SPOCO Pulsu, wyznaczając misję, wizję, wartości oraz pozycjonując moje działania w czterech głównych perspektywach: ludziach, organizacji, społeczności i ofercie:

SPOCO Puls – 1 spotkanie

W osobnej tabeli znalazły się opisy aktualnych statusów poszczególnych obszarów w ramach każdej z perspektyw oraz informacje, co dałoby maksymalną ocenę, czyli “10” w każdym z nich:

Na koniec pierwszego spotkania Ewa skłoniła mnie do podzielenia się refleksją nad wynikiem zobrazowanym na kole SPOCO Pulsu. Generalnie wnioski krążyły wokół entuzjazmu z rozpoczęcia pracy nad celami, wizji, którą sobie nakreśliłem, priorytetów, na których powinienem się skupić oraz docenienia miejsca, do którego już dotarłem.

To było dla mnie bardzo ciekawe, inspirujące i jednocześnie energetycznie wyczerpujące spotkanie. Podczas prawie dwóch godzin zmuszony byłem do maksymalnej koncentracji i poszukiwania w zakamarkach umysłu odpowiedzi na ważne i trudne pytania. Jednocześnie z wielkim entuzjazmem i niecierpliwością oczekiwałem na następne spotkanie.

Tydzień 1

Pierwsze i każde spotkanie zaczynaliśmy od podzielenia się sukcesem poprzedniego tygodnia oraz omówieniem, gdzie uciekała energia. To z jednej strony fajna okazja, żeby oczyścić się z nagromadzonych emocji, z drugiej zaś pokusa, żeby ewentualne problemy z realizacją zadań zrzucać na karb niesprzyjających okoliczności. Mam nadzieję, że nie nadużywałem tej pokusy nadmiernie. Następnie rozmawialiśmy nad kolejnymi krokami i zadaniami, planując te, które uznałem za realne oraz potrzebne do wykonania w celu przybliżenia do osiągnięcia celów głównych. Na pierwszy ogień poszły tematy związane z poszukiwaniem wiedzy w zakresie zwiększenia zasięgów bloga i podcastu, stworzeniem przemyślanej strategii, pokazaniem swej oferty “światu”, nauką odpuszczania sobie a także spędzaniem czasu z rodziną. Spotkania kończyłem zawsze sformułowaniem myśli na nadchodzący tydzień. Pierwsza z nich przepełniona była entuzjazmem i dobrą energią do pracy.

Tydzień 1

Kolejne kilka sesji to ewidentna fala wznosząca. Konsekwentnie realizowane zadania, coraz wyraźniej widoczny plan działania na przyszłość. Pojawiały się ciekawe, kreatywne pomysły we wszystkich obszarach, nad którymi pracowaliśmy z Ewą. Powoli zacząłem też dostrzegać wewnętrzną presję wynikającą z trudności w pogodzeniu pracy zawodowej, rozwoju bloga i czasu dla 5 osobowej rodziny. Poza “twardymi” zadaniami, zaczęło się pojawiać budowanie nawyków dawania sobie więcej luzu i odpuszczania, szczególnie w sytuacjach ode mnie niezależnych.  

Tydzień 5

W okolicach 5 Tygodnia pojawił się odczuwalny spadek energii. Byłem tym lekko wystraszony, ale Ewa zapewniała mnie, że to normalne w procesie. Na koniec spotkania skłoniła mnie do refleksji, bym nie oceniał się zbyt surowo, tylko dostrzegł ogrom pracy, jaką wykonałem przez ostatnie 4 tygodnie.  

Tydzień 5

Tygodnie 6 i 7 upłynęły pod znakiem chilloutu z wyraźną tendencją do zwolnienia obrotów i przesunięcia akcentów na rodzinę. Zbiegło się to w czasie z moim urlopem, po którym wiele sobie obiecywałem. Potwierdzają to sukcesy poprzedniego tygodnia, w których w obu przypadkach wpisałem “brak spiny” i “odpoczynek od codzienności”. Jeśli chodzi o kreatywność, to stała na niezmiennie wysokim poziomie. Nie przekładało się to jednak na postępy w realizacji głównych celów SPOCO 100 dni.

W 8 tygodniu wiele energii zabrały mi rzeczy, które nie były związane z blogiem a pochłonęły moje myśli niemal w całości. Teraz, z perspektywy czasu myślę, że mogły też doprowadzić do ogólnej frustracji, której apogeum były myśli, aby zakończyć swoją przygodę z blogiem. Chciałem zdjąć z siebie ciężar permanentnego braku czasu na wszystko i pomimo dużej przyjemności, jaką daje mi tworzenie bloga, robienie tego w takim tempie wyłącznie z tego powodu uznałem za zbędne.  Miałem poczucie, że kręcę się w kółko i nie ma efektów, które dałyby mi cień szansy na realizację celów. Ostatecznie, po ciężkiej sesji, wyszedłem z myślą, aby wziąć się w garść i dalej robić swoje.

Tydzień 10

Parafrazując słowa piosenki Budki Suflera, po burzy zawsze przychodzi spokój. Tak też się stało w moim przypadku. W tygodniu 10 odzyskałem spokój i miałem nową a właściwie zmodyfikowaną wizję bloga. Postanowiłem robić go dla przyjemności i wtedy, gdy mam na to czas. Bez nadmiernej spiny. Pamiętam, że wtedy odzyskałem radość z pisania, która opuściła mnie kilka tygodni wcześniej. Zacząłem także planować na sesjach mniejszą ilość zadań. Czułem, że znowu było fajnie, jak na początku mojej przygody z blogowaniem.

Tydzień 10

Czas pomiędzy kolejnymi dwoma sesjami poświęciłem na kontynuację bezstresowego prowadzenia bloga oraz na wyprawieniu okrągłych urodzin mojej żony. Dostrzegałem wartość bycia częścią turkusowej społeczności, jej bezinteresowność i energię, jaką mi daje przebywanie w ich towarzystwie. W tym środowisku czułem się jak ryba w wodzie. Powoli rodził się też nowy pomysł na siebie.

Ostatnia, 13 sesja bardzo przypomniała mi pierwszą. Czułem, jakbym na nowo zaczynał realizację swojej wizji. Odkryłem, że tak naprawdę nie zmienia się ona, zmieniają się jedynie środki, dzięki którym mogę ją zrealizować. Bogatszy w doświadczenia ostatnich kilku miesięcy wiedziałem, że to droga jest celem i może się ona zmieniać w czasie. Pierwszy raz od rozpoczęcia SPOCO 100 dni wiedziałem, co chcę lecz także, a może przede wszystkim, czego nie chcę.  

Refleksje

Na spotkaniu podsumowującym naszą półroczną pracę, wspólnie z Ewą po raz drugi wypełniliśmy koło SPOCO Pulsu. Ku mojemu zdziwieniu, wszystkie oceny były wyższe niż na początku. Zdziwienie było tym większe, że przecież cele postawione na początku, nie zostały osiągnięte!

 

SPOCO Puls – podsumowanie

Dlaczego oceniłem się wyżej? Skrystalizowałem swoją misję, nie mam wątpliwości co do kluczowych wartości, którymi kieruję się w życiu. Z półrocznej pracy wyłonił się i wyewoluował ciekawy, inspirujący pomysł na naprawdę fajny projekt biznesowy. Ludzie są dla mnie inspiracją, ale wiem też, że bywam inspiracją dla innych. Poznałem swoje potrzeby, mocne strony i ograniczenia oraz uświadomiłem sobie, że wykorzystuję swój czas dość efektywnie. 

Jedno z ważniejszych odkryć tego coachingu dotyczy zrozumienia, że precyzyjne, szczegółowe plany nie są dla mnie. Dużo lepiej czuję się w pewnej formie nieoznaczoności, zmienności i lekkiego chaosu. Bardzo cenię też nasze rozmowy z Ewą, które zmuszały mnie do refleksji na które nie miałbym normalnie czasu, przynajmniej nie w takim zakresie. Wiem, że zatrzymanie się od czasu do czasu oraz dawanie sobie przestrzeni na spokojne przemyślenia, jest ważne i chcę to dalej robić. Jestem też wyraźnie mniej spięty, chyba nauczyłem się bardziej sobie odpuszczać, a cytat z Marka Aureliusza: 

nie warto gniewać się na bieg wypadków, nic to ich bowiem nie obchodzi”

który umieściłem na tapecie telefonu, jako jedno z zadań z sesji, wdrukował mi się w pamięć, obijając się po głowie za każdym razem, gdy frustrują mnie rzeczy, na które mam ograniczony wpływ.

SPOCO 100 dni zmieniło mnie i moje życie. Mam poczucie, że na lepsze.

Prezenty mają to do siebie, że nie zawsze trafiają w gusta odbiorców. W moim przypadku było zupełnie inaczej. Coaching SPOCO 100 dni sprezentowany mi nieoczekiwanie przez Tomka okazał się właśnie tym, czego wtedy potrzebowałem na swojej drodze. Naszym życiem często rządzą przypadki. Zauważajmy je i wykorzystujmy do bycia lepszym człowiekiem. Przypadek sprawił, że na własnej skórze przekonałem się o efektywności coachingu jako narzędzia rozwojowego. Jak dotąd (w moim przypadku) najskuteczniejszego.

wejdź i polub mnie
Facebook
Facebook
TWITTER
Visit Us
LINKEDIN

2 komentarze

  1. Przemku, w zyciu nie ma przypadków 🙂 Wszystko jest po coś!
    Bardzo podoba mi się to, co napisałeś. Wykonałeś solidną pracę nad swoimi przekonanaima, wartościami, celami 🙂
    Podoba mi się też Twój blog i turkusowe śniadania.
    Byłam na tym z Tomkiem w Gdańsku 🙂 Bardzo ciekawie.
    Trzymam kciuki za Twoje cele 🙂
    Jeśli uznasz, że możemy jakoś współpracować, to jestem otwarta 🙂
    Szerzę ideę turkusowej organizacji w edukacji.
    3 grudnia organizuję III Kongres Liderów Edukacji.
    Jestem też trenerem, coachem – może jakieś możliwości się znajdą 🙂
    Moje przesłanie to RAZEM LEPIEJ 🙂

    1. Aniu,
      Dziękuję za ciepłe słowa zarówno odnośnie pracy nad sobą jak i aktywności blogowej i śniadaniowej 🙂
      Dzięki także za otwartość na współpracę, kto wie, może znajdziemy jakąś wspólną przestrzeń.
      pozdrawiam

      Przemek Karczewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *